sobota, 21 listopada 2009

Fanatyzm Przewlekły

Witam po dłuższej przerwie w pisaniu.

Co się odwlecze to nie uciecze nieprawdaż?
Przejdźmy do konkretów, otóż dziś poruszę temat który nurtuje większość ze znających mnie osób, Gwiezdne Wojny.Dlaczego jestem tak bardzo pochłonięty przez "tandetnie" nazwane filmy? Co może mi się podobać w "świecących pałkach" i latających "robotach"?
Większości z was może to nie interesować, aczkolwiek bardzo chcę wam to wytłumaczyć. Spróbuję.
(Do or do not, there is no trying)
Powyższa linijka jest mocnym nawiązaniem do Gwiezdnych Wojen, a konkretnie jest to cytat Yody, mistrza Jedi.
Samo umiłowanie do SW wywodzi się z wczesnych lat mojego życia. Około piątego roku życia, za namową mamy zasiadłem przed telewizorem włączając Polsat. Pierwszy rzut oka " A long time ago, in a galaxy far far away... i Boom! Wielkie "Star Wars" wszędzie kosmos, następnie napisy, zaraz po napisach już akcja! Nie wiadomo czemu ale na takiego młodziaka to działa. Przez następne dwie i pół godziny chłonę każdy obraz, każde słowo, każdy wystrzał z blastera i pisk Artoo. To wydarzenie wpłynęło na moj późniejszy rozwój. Zabawa w bohaterskiego Luke`a Skywalkera, złowrogiego Lorda Vadera nie ma granic, do dziś pamiętam jakże żywe rozmowy z innymi przedszkolakami zachwyconymi obrazem Lucasa. Minęło kilka tygodni, i jakże haniebnie przespałem TESB (epizod V tudzież The Empire Skrikes Back). Wynikła z tego kłótnia z rodzicami, no bo jakim prawem zapomnieli mnie obudzić a przede wszystkim przypomnieć o filmie!
Z wielkim bólem w sercu musiałem przeboleć tę stratę.
Przyszedł czas i na Powrót Jedi, który... też przegapiłem!
Niefortunnie Powrót Jedi był emitowany w czasie gdy wracałem od rodziny :<
Kolejny raz musiałem poradzić sobie z tym bólem. Mój niedosyt rósł wprost proporcjonalnie do mijającego czasu.
Jednak Polsatowe emisje trwały. Kolejnym epizodem pokazywanym na tej stacji był epizod I "Mroczne Widmo" , na którym... zasnąłem. Bynajmniej nie z powodu samego filmu a z powodu mojego wieku.
Złość i determinacja, aby kiedyś obejrzeć Gwiezdne Wojny rosła w niemiłosiernym tempie.

Ku mojej uldze i radości Polsat ponowił emisję dwa lata później, gdy miałem już 7 lat.
Zaliczyłem Nową Nadzieję, dzięki niesamowitej mobilizacji Imperium Kontratakuje, jednakże jak zwykle coś poszło nie tak i... Powrót Jedi znów przepadł z powodów technicznych.
Epizod I obejrzałem na VHSie. Już wtedy zrodziło się we mnie coś czego sam nie pojmowałem, nigdy wcześniej nie czułem euforii widząc w gazecie nazwę jakiegokolwiek filmu o dwudziestej w telewizji!
W wieku około 10 lat miałem okazję z boku przyglądać się nagonce na SW wynikającej z premiery epizodu drugiego. Niestety, jedyne co wyniosłem z tamtych czasów to to, iż w końcu obejrzałem Powrót Jedi! Moi rodzice nie orientowali się w ówczesnej kinematografii, natomiast ja nie natknałem sie na jakikolwiek plakat lub coś takiego.
Gwiezdne Wojny siedziały we mnie, miały swoje ujście na papierze gdzie umieszczałem wszelakiej maści bohaterów sagi. Wybuch supernowej w postaci nagłego wzrostu zamiłowania do SW spowodowały dwa fakty. Pierwszy z nich to premiera epizodu III. Nie zapomniane wrażenia które przyniósł do dziś powodują pewnego rodzaju wzruszenie. Widniejący powyżej obraz tak silnie na mnie oddziaływał iż zaliczenie Epizodu III w kinie stało się dla mnie marzeniem i celem zarazem.
Pamiętam każdą chwilę spędzoną w sali kinowej, każdy gest, każde słowo, pamiętam też wzruszenie, "The Saga is Complete Now" , saga jest kompletna , przyjdzie nam się "pożegnać" z Gwiezdnymi Wojnami. Wierzcie mi lub nie lecz po seansie milczałem przez 24 godziny mając przed oczami tylko i wyłącznie płonącego Anakina oraz maskę...


Drugim czynnikiem który wpłynął na rozwój fana we mnie jest zakupienie internetu :)
Miałem dostęp do wielu materiałów związanych z SW , no i natrafiłem na Bastion Polskich fanów, na który uczęszczam kilkukrotnie w ciągu dnia , po dzień dzisiejszy. Nic dodać nic ująć.
Czas płynął , kupowałem coraz to nowsze ksiażki, regularnie buszowałem po Ossusie ( http://ossus.pl/ ) rozwijając swoją wiedzę o Gwiezdnych Wojnach. Jedną z cech sagi które bezpośrednio spowodowały mój "fanatyzm" jest właśnie złożoność tego świata, na dzień dzisiejszy jest on bardziej rozwinięty niż jakiekolwiek uniwersum fantastyczne bądź scifi.
Warto zauważyć iż pomimo tego wielkiego zainteresowania jakoś specjalnie nie interesowali mnie inni fani , którzy fakt faktem są najliczniejszą grupą tego typu w Polsce. Ta sytuacja zmieniła się sporadycznie niedawno , bo rok temu kiedy miałem okazję przyglądać się funkcjonowaniu wrocławskiego fanklubu Gwiezdnych Wojen. Jeśli kiedykolwiek ktoś spyta mnie co najbardziej lubię w gwiezdnej sadze, jedną
z tych rzeczy będą fani, którzy są naprawdę najsympatyczniejszą grupa jaką kiedykolwiek spotkałem :*.
Zainspirowany swoimi obserwacjami, wpadłem na szalony pomysł założenia fanklubu w Wałbrzychu, do czego wkońcu doszło. Priorytetami które postawiłem sobie rok temu było przede wszystkim stworzenie licznej grupki przyjaciół kręcocych się wokół tego samego zainteresowania- Gwiezdne Wojny. Zadanie sprawdziło się jak najbardziej, nasz fanklub funkcjonuje prężnie, niczym nie

odstępuje innym stowarzyszeniom tego typu, oraz stale się rozwija.
Umiłowanie Gwiezdnych Wojen we mnie stale się potęguje, mógłbym nawet stwierdzić iż wolę towarzystwo fanów niż kogokolwiek innego, za każdym razem gdy wracam do pierwotnych filmów łezka się kręci w momencie końcowych napisów, wszystko jest tak piękne, a jednak przez większość niezrozumiane.
Faktem, przynajmniej dla mnie jest to że nie jestem w stanie konkretnie wytłumaczyć co powoduje takie a nie inne zachowanie. Faktem także jest to iż za dużo osób zaraziło się tą samą chorobą żeby to było coś zwykłego. Społeczność fanowską świetnie obrazuje film "Fanboys" traktujący o... fanach Gwiezdnych Wojen. Tą śmieszną i poruszającą historię osób takich jak ja polecam gorąco każdemu.
Podsumowując, jestem zagorzałym fanem Gwiezdnych Wojen. Ten stan rzeczy nigdy się nie zmieni, tak samo jak nie mogę zmienić koloru oczu. Swoją pasją postaram się zarazić jak najwięcej osób, w tym także was czytelnicy.
Pamiętajcie, fani Gwiezdnych Wojen są wszędzie wokół was, choć nie macie o tym pojęcia.
Wiedzcie również iż gdy raz wkroczy się w świat Gwiezdnych Wojen, na zawsze losem twoim panować będzie...
A teraz orginalnie i klasycznie: Niech Moc będzie z nami wszystkimi!

1 komentarz:

  1. Phi, nawet nie wspomniałeś, kto Ci pomagał tworzyć fanklub, foch! :<

    No, a już na poważnie... Sam się zastanawiałem, dlaczego jestem fanem i nie umiem znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Jest to proces tak skomplikowany, że nie da się go opisać jednym czy kilkoma zdaniami. Kiedyś chciałem napisać też o tym na blogu, no, ale jakoś wena nie przyszła... Wkrótce może się jednak coś takiego pojawi :)

    So say we all!

    OdpowiedzUsuń